System oceniania w polskich szkołach czekają istotne zmiany. Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje rozwiązanie, które ma zmienić sposób patrzenia na ucznia – nie przez pryzmat stopni, ale jego codziennego funkcjonowania w szkole. Nowe narzędzie ma wejść w życie już w 2026 roku.
1 kwietnia 2026 r. – start nowej oceny w szkołach
MEN potwierdziło, że od 1 kwietnia 2026 roku w szkołach będzie można stosować ocenę funkcjonalną. Początkowo planowano jej wdrożenie wcześniej, jednak resort zdecydował się przesunąć termin, aby dać placówkom czas na przygotowanie organizacyjne i szkoleniowe.
Nowa forma oceny ma być wprowadzana stopniowo i nie zmieni od razu dotychczasowego systemu stopni szkolnych.
Czym jest ocena funkcjonalna i dlaczego MEN ją wprowadza?
Ocena funkcjonalna to narzędzie, które nie służy klasyfikowaniu uczniów ani wystawianiu ocen semestralnych czy rocznych. Jej zadaniem jest lepsze rozpoznanie potrzeb dziecka oraz wskazanie obszarów, w których potrzebuje ono wsparcia.
MEN podkreśla, że w polskich szkołach rośnie liczba uczniów z trudnościami edukacyjnymi, emocjonalnymi i społecznymi, a jednocześnie poradnie psychologiczno‑pedagogiczne są przeciążone. Nowa ocena ma pomóc reagować szybciej – zanim problemy się pogłębią.
Nie tylko dla dzieci z orzeczeniem
Jedną z kluczowych zmian jest to, że ocena funkcjonalna nie będzie zarezerwowana wyłącznie dla uczniów z opinią lub orzeczeniem. MEN chce odejść od sytuacji, w której pomoc zależy wyłącznie od dokumentów z poradni.
W praktyce oznacza to, że:
-
wsparciem będą mogły zostać objęte także dzieci bez formalnej diagnozy,
-
decydujące znaczenie ma mieć obserwacja nauczycieli i specjalistów szkolnych,
-
pomoc ma trafiać do uczniów, którzy realnie jej potrzebują, nawet jeśli wcześniej nie byli diagnozowani.
Jak będzie wyglądać ocena funkcjonalna w praktyce?
Nauczyciele mają otrzymać specjalny kwestionariusz diagnostyczny, opracowany na podstawie badań naukowych. Jego celem będzie całościowe spojrzenie na ucznia, a nie analiza samych wyników w nauce.
Kwestionariusz ma uwzględniać m.in.:
-
sposób komunikowania się ucznia,
-
funkcjonowanie w grupie rówieśniczej,
-
samodzielność i radzenie sobie w codziennych sytuacjach szkolnych,
-
sygnały wskazujące na potrzebę dodatkowego wsparcia.
Ocena funkcjonalna nie zastąpi stopni
MEN wyraźnie zaznacza, że nowa forma oceny:
-
nie zastąpi tradycyjnych ocen szkolnych,
-
nie będzie elementem klasyfikacji,
-
nie wpłynie na promocję ucznia do kolejnej klasy.
Ma ona pełnić rolę narzędzia pomocniczego, wspierającego proces dydaktyczny i wychowawczy, a nie konkurującego z obecnym systemem.
Nauczyciele zaniepokojeni: „kolejny obowiązek”
Choć cele reformy są przedstawiane jako prorozwojowe, w środowisku nauczycielskim narastają obawy. Pedagodzy zwracają uwagę, że:
-
szkoły już teraz są przeciążone dodatkowymi zadaniami,
-
ocena funkcjonalna oznacza kolejną odpowiedzialność,
-
nauczyciele nie są psychologami ani terapeutami.
Pojawiają się też pytania o czas, zakres odpowiedzialności i realne wsparcie systemowe. MEN zapowiada szkolenia i podkreśla, że nauczyciele nie mają zastępować specjalistów, jednak sceptycyzm wśród pedagogów pozostaje duży.
Dlaczego MEN uznaje zmianę za konieczną?
Resort edukacji wskazuje na kilka kluczowych problemów:
-
coraz więcej uczniów wymaga indywidualnego wsparcia,
-
czas oczekiwania na diagnozę w poradniach bywa bardzo długi,
-
szkoły potrzebują narzędzi do szybkiej reakcji.
Ocena funkcjonalna ma umożliwić wcześniejsze wychwytywanie trudności, zanim przełożą się one na problemy edukacyjne, emocjonalne lub społeczne.
Co zmiana oznacza dla uczniów i rodziców?
Dla uczniów nowy system może oznaczać:
-
szybsze zauważenie problemów,
-
lepiej dopasowane wsparcie,
-
mniejsze ryzyko „przeoczenia” trudności.
Rodzice z kolei powinni być przygotowani na to, że szkoły będą częściej sygnalizować potrzebę wsparcia, nawet jeśli dziecko nie ma formalnej diagnozy z poradni.