Wielu turystów wracających z wakacji w Turcji znało ten scenariusz: rachunek w restauracji okazywał się wyższy niż suma cen z menu. Do kwoty nagle doliczano opłatę za serwis, nakrycie stołu albo przystawki, których nikt nie zamawiał. Od końca stycznia takie praktyki mają przejść do historii. Władze wprowadziły przepisy, które mają raz na zawsze uporządkować relacje między klientem a restauratorem.
Koniec z ukrytymi dopłatami – co dokładnie się zmieniło?
Od 30 stycznia 2026 roku w Turcji obowiązuje nowe rozporządzenie Ministerstwa Handlu. Najważniejsza zasada jest prosta: klient ma zapłacić dokładnie tyle, ile wynika z cen podanych w menu.
Oznacza to zakaz doliczania do rachunku takich pozycji jak:
-
opłata za serwis,
-
opłata za nakrycie stołu,
-
koszt przystawek podanych bez zamówienia,
-
dodatkowe dopłaty ukryte w drobnym druku.
Dotąd wiele lokali stosowało praktykę automatycznego dopisywania kilku lub kilkunastu procent do końcowej kwoty. Dla turystów było to częstym źródłem nieporozumień – zwłaszcza gdy informacja o dopłacie pojawiała się dopiero przy płatności.
Dlaczego rząd zdecydował się na interwencję?
Według tureckich mediów skargi konsumentów powtarzały się od lat. Goście restauracji często czuli się wprowadzeni w błąd, a spory przy kasie psuły wizerunek branży turystycznej.
Nowe przepisy mają więc:
-
zwiększyć transparentność cen,
-
ograniczyć konflikty między obsługą a klientami,
-
poprawić komfort zagranicznych gości,
-
wzmocnić zaufanie do sektora gastronomicznego.
W menu i cennikach nie mogą już pojawiać się żadne dopiski sugerujące obowiązkowy serwis. Każda pozycja ma być przedstawiona jasno i w sposób czytelny.
A co z napiwkami?
Napiwki w Turcji nie znikają, ale zmienia się ich charakter. Teraz są one wyłącznie dobrowolne.
Coraz więcej lokali umożliwia dodanie napiwku bezpośrednio na terminalu płatniczym, jednak klient sam decyduje, czy i w jakiej wysokości chce go zostawić. Restaurator nie ma prawa narzucać minimalnej kwoty ani automatycznie dopisywać jej do rachunku.
Pierwsza kara już nałożona
Nowe prawo szybko zostało przetestowane w praktyce. Jedna z restauracji zrezygnowała co prawda z opłaty serwisowej, ale jednocześnie podniosła ceny dań i napojów o 12 proc., tłumacząc to koniecznością utrzymania wynagrodzeń pracowników.
Kontrola uznała takie działanie za próbę obejścia przepisów. Na lokal nałożono karę w wysokości ponad 1,8 mln lir tureckich, czyli około 147 tys. zł. To wyraźny sygnał, że władze zamierzają rygorystycznie egzekwować nowe zasady.
Co to oznacza dla turystów z Polski?
Turcja od lat pozostaje jednym z ulubionych kierunków wakacyjnych Polaków. Zmiana przepisów to dla podróżnych bardzo dobra wiadomość:
-
łatwiej będzie kontrolować wydatki,
-
zniknie stres przy płaceniu rachunku,
-
ceny w menu staną się realnym odzwierciedleniem kosztów.
Eksperci podkreślają, że takie rozwiązania zbliżają tureckie standardy do praktyk obowiązujących w wielu krajach Europy.
Czy ceny w restauracjach wzrosną?
Część przedsiębiorców obawia się, że brak opłaty serwisowej może wpłynąć na rentowność lokali. Jednak prawo wyraźnie zakazuje sztucznego rekompensowania tego poprzez nagłe podwyżki cen.
W praktyce restauracje będą musiały:
-
uczciwie kalkulować ceny w menu,
-
jasno informować o kosztach,
-
konkurować jakością, a nie ukrytymi dopłatami.
Turystyczny raj bardziej przyjazny klientom
Nowe regulacje są elementem szerszej strategii poprawy standardów obsługi w Turcji. Kraj, który żyje z turystyki, chce uniknąć opinii miejsca, gdzie gość musi mieć się na baczności przy każdym rachunku.
Dla milionów urlopowiczów to sygnał, że wakacje nad Bosforem czy w kurortach Riwiery Tureckiej mogą być nie tylko piękne, ale i bardziej przewidywalne finansowo.